Aleksandra Korda - recenzja "Astrofizyki dla zabieganych"
“Astrofizyka dla zabieganych” to książka napisana przez amerykańskiego astrofizyka, popularyzatora nauki i autora Neila deGrasse’a Tysona. Astrofizyk zyskał ogromną popularność w środowisku popkulturowym, często pojawia się w telewizji i mediach społecznościowych, a nawet występuje gościnnie w filmach i pojedynczych odcinkach seriali. W ten sposób stara się dotrzeć do jak największej liczby odbiorców. Tyson jest znany ze swojej umiejętności przekazywania wiedzy w jasny i przystępny sposób. Łącząc to z błyskotliwym poczuciem humoru, autor tworzy bestsellerowe książki popularnonaukowe i zaskarbia sobie sympatię czytelników z całego świata.
Po książkę sięgnęłam po przeczytaniu wielu pochlebnych recenzji na jej temat. Dowiedziawszy się, że jest to przystępne źródło informacji nawet dla laików oraz osób, dla których fizyka była jedynie czarną magią z czasów szkolnej ławki, stwierdziłam, że to idealna pozycja dla mnie. Jak mówi sam Tyson, jest ona przeznaczona dla tych, którzy „są zbyt zajęci, by czytać opasłe książki, a mimo to szukają furtki do kosmosu”.
“Astrofizyka dla zabieganych” podzielona jest na 12 rozdziałów dotyczących przeróżnych kwestii, od Wielkiego Wybuchu, poprzez ciemną materię, odkrycie ultrafioletu i podczerwieni, powstanie księżyca, aż po rozważania na temat ludzkości we wszechświecie. Rozdziały są dosyć krótkie, a jednocześnie przekazują wiele wartościowych informacji i odpowiadają na intrygujące pytania: Jaka jest natura przestrzeni i czasu? Jak powstał wszechświat? Jak on nas przenika? W rezultacie książkę czyta się “połykając” rozdział za rozdziałem, zastanawiając się jaki temat poruszy Neil deGrasse Tyson na kolejnych stronach. Lektura, mimo że bardzo ciekawa, nie jest łatwa - szczególnie na początku. Jako że na co dzień nie mam styczności z taką tematyką, początkowo przytłoczyła mnie ilość naukowych pojęć oraz ich wyjaśnień, ale z każdym rozdziałem rozumienie tekstu przychodziło mi coraz łatwiej. Tym, co sprawiało, że łatwiej było mi sobie wyobrazić dane zagadnienie, były ciekawe porównania prezentujące np. skalę danego zjawiska lub ogrom danego ciała niebieskiego. Już na samym początku książki autor zaintrygował mnie oddziałującym na wyobraźnię zdaniem: “Na początku, niemal czternaście miliardów lat temu, cała przestrzeń, cała materia i cała energia znanego nam świata zawierały się w objętości mniejszej niż jedna bilionowa część kropki stojącej na końcu tego zdania”. Szczególnie zainteresował mnie rozdział czwarty, w którym autor w przystępny sposób wyjaśnia na czym polega różnica między zwykłą materią, ciemną materią a ciemną energią. W tej części książki możemy się także dowiedzieć, co umożliwiło naukowcom odkrycie tego, jak powstały galaktyki i gromady.
“Astrofizyka dla zabieganych” to odpowiednia lektura dla tych, którzy chociaż w małym stopniu są zainteresowani astrofizyką i nie boją się wysiłku intelektualnego związanego ze zgłębieniem niektórych pojęć z tej dziedziny. Nie jest to jednak książka dla bardziej zaawansowanych znawców astrofizyki - mogliby nie znaleźć w niej żadnych nowych informacji. Uważam, że jest to pozycja, która jest w stanie rozbudzić chęć na rozpoczęcie lub kontynuowanie przygody z astrofizyką lub po prostu dostarczyć podstawowych faktów i zapoznać z najważniejszymi zjawiskami z dziedziny astrofizyki.
Aleksandra Korda
Komentarze
Prześlij komentarz