Joanna Sanok - recenzja "Krótkiej historii czasu"
Jak powstał wszechświat? Czy miał swój początek? W jaki sposób funkcjonuje? Czy jest skończony? Jakie zagadki kryje przed nami czas? Fenomen wszechświata od dawna stanowi przedmiot badań i teoretyzowań najwybitniejszych umysłów. Próbę przybliżenia szerszej społeczności naukowych rozważań w dziedzinie astrofizyki i kosmologii podjął Stephen Hawking w „Krótkiej historii czasu”, którą zalicza się już do klasycznych pozycji popularnonaukowych.
Ta niepozorna objętościowo lektura jest
merytoryczną podróżą przez ogrom wszechświata. Na wstępie autor zaznacza, że zrezygnował
z umieszczania w tekście matematycznych obliczeń i fizycznych wzorów, co pozytywnie
ustosunkowuje zwykłego człowieka, którego przytłaczają zawiłości nauk ścisłych.
W pierwszych rozdziałach Hawking w przystępny sposób przedstawia najważniejsze
teorie i osiągnięcia fizyki na przestrzeni wieków: nie brakuje tu zatem syntetycznych
opisów myśli Arystotelesa, Galileusza, Kopernika, Newtona czy Einsteina. Dzięki
temu zyskujemy możliwość powtórzenia podstawowych informacji o Układzie Słonecznym,
uświadamiając sobie jednocześnie, jak bardzo ewoluowała wiedza w tym zakresie. Następnie
autor, niemal z prędkością światła, zabiera nas w najdalsze zakamarki kosmosu, by
po chwili zająć się elementarnymi cząstkami materii. Taka rozbieżność pozwala
zrozumieć, jak mały jest człowiek wobec bezmiaru wszechświata. Autor, z wielką
fascynacją, podejmuje dalej problematykę czarnych dziur i czasoprzestrzeni. Niełatwo
dotrzymać mu kroku, jeśli jest się laikiem, bo trzeba zmierzyć się ze
skomplikowanymi pojęciami (jak „kwantowe fluktuacje pola grawitacyjnego”), a zrozumienie
kolejnych zagadnień jest zdeterminowane opanowaniem wcześniejszych. Wprawdzie na
końcu książki zamieszczony jest słowniczek, a poszczególne zjawiska opatrzone
są przykładami i pomocniczymi ilustracjami, ale lektura wymaga nie byle jakiego
skupienia i znacznie obciąża umysł. Jednak, moim zdaniem, „Krótka historia
czasu” jest warta tego wysiłku, bo skutecznie poszerza nie tylko wiedzę, ale
także horyzonty myślenia. Wielki wybuch, teoria względności, zasada nieoznaczoności,
wzrost entropii w czasie… Po lekturze dzieła Hawkinga, to wszystko przestaje
brzmieć tak niepojętnie i wydaje się mniej skomplikowane.
Niewątpliwie, mocną stroną książki jest
wzbogacenie teoretycznych wywodów o rozmaite ciekawostki i anegdoty. Hawking prostymi
słowami wyjaśnia tzw. paradoks bliźniąt oraz dzieli się swoimi spekulacjami na
temat losów wszechświata. W lekturze przewijają się również elementy
autobiograficzne, które wydają się odrobinę nie na miejscu, jednak tak
wielkiemu geniuszowi nie można przecież odmówić prawa do drobnych napomknień o
osobistym życiu.
W rozprawie o interferencji fal,
mechanice kwantowej, zakrzywianiu czasoprzestrzeni, Hawking ponawia pytanie o istnienie
Boga i tłumaczy, jak wskazane teorie wpływają na postrzeganie roli Stwórcy, ale
unika jednoznacznych stwierdzeń. Zresztą nie tylko w kwestiach metafizycznych
pozostawia on status otwartego pytania, bowiem niejednokrotnie w swych dociekaniach
dochodzi do rzeczy, które wciąż stanowią wielką zagadkę dla ludzkości.
Podsumowując, uważam, że „Krótka
historia czasu” jest pozycją wyjątkową. Każdy człowiek, który zastanawia się
nad swoim istnieniem powinien po nią sięgnąć i podjąć trud zrozumienia kosmosu
i praw fizyki. W istocie „krótka” książka Stephena Hawkinga mogłaby być nieco
dłuższa, bo pozostawia pewien niedosyt. Skutecznie wzbudza ciekawość, ale stosunek
wielości poruszanych zjawisk do stopnia ich wyjaśnienia bynajmniej nie jest zadowalający.
Mawia się, że książka to okno na świat… Ta książka to okno na wszechświat!
Komentarze
Prześlij komentarz